Wielka Polaczkowa Drama cz. 3/3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wielka Polaczkowa Drama cz. 3/3

Pisanie by Afganistan on Czw Mar 26, 2015 4:54 pm

Data rozgrywki: 30/09/2013

Miejsce: Dom personifikacji

Postacie biorące udział: Kraków, Łódź, Malbork, Warszawa, Bełchatów


[19:21:19] Kraków : *po naprawdę długim prysznicu, położyła się, jednak sen, jak na złość, nie chciał przyjść. W końcu Wanda stwierdziła, że choć z początku chciała byc sama, jednak potrzebowała jakiegoś towarzystwa... Nie minęła więc dłuższa chwila, a dziewczyna już stała pod drzwiami Klaudii, pukając* Mogę?

[19:22:15] @ Łódź : Tak Wandziu *powiedziala zdziwnona gdy uslyszalaznajomy glos*

[19:23:06] Malbork : Mi nic sie nie stał* Naglę usłyszała pukanie do drzwi i uniosła głowę do środka weszła Wanda*

[19:25:36] Kraków : *słysząc zgodzę, weszła do środka i lekko się zdziwiła widząc także Klarę* Wybaczcie za najście.. *mruknęła tylko, podchodząc bliżej i siadając na łóżku siostry*

[19:27:23] @ Łódź : *gdy Wanda weszla Sztorm zerwal sie z miejsca i podbieg do niej wesolo machajac ogonem i szczekajac* Nie masz za co przepraszac Wandziu. *przesunela sie dla siostry* Co zasnac nie moglaś? *poglaska ja po ramieniu*

[19:28:57] Malbork : *Popatrzyła na Wandę* Nie masz za co przepraszać w sumie tak tylko wpadłam pogadać z Klaudią bo nie mogłam wytrzymać sama w pokoju

[19:33:20] Kraków : Ech, jak widać... *westchnęła* Poza tym.. nieswojo się czuję *przygryzła wargę*

[19:33:48] @ Łódź : *patrzcie ludzie Klaudia jest ta osoba co do niej przychodza by pogadac! Ciekawe dlaczego...?* Rozumiem cie *przytulila siostre*

[19:36:00] Malbork : * Odwzajemniła uścisk* Naszła mnie głupia myśl dziewczyny....

[19:36:30] Kraków : Głupia myśl? W jakim sensie? *zerknęła na Klarę*

[19:36:43] @ Łódź : Jaka? *patrzy na Malbokr*

[19:37:31] Malbork : By czasem nie iść odwiedzić chłopaków czy leżą na tych łóżkach co wy na to? * Zerka a to na Wandę a to na Klaudię*

[19:38:39] Kraków : *przygryzła wargę* Ale co powiemy? "A, tak jakoś wpadłyśmy zobaczyć czy jesteście grzeczni, już nas nie ma"? Uch... *mimo to, wyraźnie jest zmartwiona*

[19:38:57] @ Łódź : *zamilka na chwile patrzac sie to na Wande to na Klare*... Nie wiem czy to dobry pomysl

[19:39:52] Malbork : Można powiedzieć, że przyszedł czas na zmianę opatrunków * poprawiła jeden kosmyk włosów za ucho*

[19:40:27] @ Łódź : *spojrzala na Wande zatapiajac dlon w swoich wlosach*

[19:40:36] Kraków : Trochę na to za wcześnie... Dobra, nieważne. Chodźmy, coś się wymyśli *powiedziała, wstając gwałtownie*

[19:41:44] Malbork : No to idziemy * wstała zaraz za Wandą*

[19:41:47] @ Łódź : *no to wstala z lozka a za nia z miejsca zerwal sie Sztorm szczesliwy ze cos sie dziej* no to chodzcie *powiedziala otwierajac drzwi i wychodza z pokoju*

[19:43:35] Malbork : * Wyszła jako ostatnia z pokoju Klaudii za którą nawet szła po korytarzu* A co jeśli śpią?

[19:43:54] Kraków : *no to ruszyła przodem, jak zwykle z resztą. Przed pokojem chłopców, zatrzymała się na chwilę. Miała... naprawdę dziwne przeczucia. Szybko jednak się ogarnęła i weszła do środka. W tym samym momencie... zamarła. Krew. Wszędzie krew. I.... czy to ręka?*

[19:45:16] @ Łódź : Trudno *a Klaudia też ruszyła i co zdziwiło ją że Sztrom zaczął się dziwnie zachować gdy zbliżali się do pokoju chłopców, to co zobaczyła w pokoju przeraziło ją*

[19:46:17] Malbork : * Ona też weszła do pokoju i to co zobaczyła przeraziło ją* To tu sie dzieje ?! * Psiknęła jak zobaczyła na podłodze odciętą rękę*

[19:47:57] Kraków : *ślady krwi prowadizły do... szafy. Wanda nie wiedziała czy chce wiedzieć, co jest w środku. Niepewnym krokiem podeszła jednak i drżącą ręką otowrzyła drzwiczki. Widok w środku był niczym wyjęty z koszmarów. Nie krzyknęła, nie zaczeła panikować. Po prostu... stała jak wryta, a na jej twarzy malowała się zwykla pustka. Nie było nic*

[19:48:51] @ Łódź : O boże... *wymamrotała a Sztrom jak to zobaczył skulił ogon i pisnął. Klaudia oddychała strasznie niespokojnie dosłownie przerażona blada i ręce jej się trzęsły a gdy podeszła do szafy to już wogóle jakby życie z niej uszło i upadła tylko kolanami na podłogę*

[19:49:37] Malbork : * Gdy podeszła do Wandy i zobaczyła co owa szafa kryje wewnątrz upadła bezwładnie na ziemie a z jej oczu popłynęły łzy*

[19:51:13] Kraków : *nie, to nie mogło być... Przecież... Mimo pustki, Wanda poczuła jak z jej oczy lecą.. łzy? Kiedy ona ostatni raz płakała? Chyba podczas zaborów, raz, po kryjomu... Jednak sytuacja teraz zwyczajnie ją przerosła* Nie... *wychrypiała* To nie...

[19:51:31] @ Łódź : Nie to nie prawda *wymamrotała Klaudia* To musi być koszmar... *powiedziała dokładając dłonie do twarzy powstrzymując płacz*

[19:52:46] Malbork : Wanda proszę Cię powiedz,że nie ma tam Łukasza proszę Cię?! * Wydarła sie zapłakana*

[20:08:18] Kraków : *nie odezwała się, tak, jakby kompletnie siostry nie słuchała. Wpatrywała się jedynie w trupy braci pustym wzrokiem, a łzy nie przestawały płynąć*

[20:09:50] Malbork : * Ona też nie mogła sie opanować od płaczu* Czy to nasza wina? * popatrzyła ledwo co na Klaudię*

[20:11:34] @ Łódź : Nie wiem *wymamrotała. Po chwili w końcu nie wytrzymała wybuchła płaczem* Czemu oni...?! Czemu do kurwy nędzy oni?! *wrzasnęła płacząc* Niech ja tylko dorwę. Niech tylko dorwę tego kto to zrobił a nie daruje sukinsynowi, zatłukę!

[20:12:55] Kraków : *Wanda, wciąż w otępieniu, upadła na kolana, ale sama najwyraźniej tego faktu nie zauważyła* Ja.. Ja tak bardzo chciałam ich ochronić... *wyszeptała, bardziej do siebie, niż do sióstr*

[20:14:19] Malbork : * z ledwością wstała z ziemi i przytuliła sie do pleców Wandy* Proszę zamknij szafę chce wyjść z tego pokoju* bardziej sie w nią wtuliła myśląc czy to ich wina, że ini zginęli*

[20:15:42] @ Łódź : *płakała jeszcze chwile do rąk po czym powoli wstała* Ja.. ja wiem co zrobić by oni znów byli żywi... *powiedziała biorąc głęboki wdech i zamykając powoli szafę*

[20:16:11] Warszafka : <He, he nie wyjdą bo tu za nimi taki Wawuś. I poza faktem, że jest nieco bledszy i przezroczysty, to niemal jak żywy! Cały i żywy!> He? <dostrzegł, że wszystkie płaczą> Coś się stało?

[20:19:10] Bełchatów : *taki chuj, wbija moment za nim z nieogarem na twarzy*

[20:20:04] Kraków : *słysząc znajomy głos, ze strachu aż drgnęła i obróciła się gwałtownie. Wbiła zapłakane oczy w sylwetki braci, nie mogąc wykrztusić słowa*

[20:20:22] @ Łódź : *jak się poderwała słysząc znajomy głos Tomka* Tomek ty dupku jak mogłeś!? *wrzasnęła a do oczu jej znów łzy napłynęły* A ty?! *wrzasnęła na Łukasza otwierając szafę by pokazać im ich zwłoki*

[20:21:18] Warszafka : <widząc zapłakane oczy Wandy aż zwinął się ze śmiechu, ale zaraz chciał uspokoić Klaudie, która była z jakiegoś powodu zła... I po chwili nawet wiedział jakiego. Spoważniał i wlepiał się w swoje zwłoki>

[20:21:44] Bełchatów : Ale że o co cho... * i tu patrz do szafy*

[20:21:50] Malbork : * Odwróciła sie za dziewczynami* Jak mogłeś jeden z drugim tak skończyć co?! * Pokazuje palcem ich zmasakrowane ciała*

[20:22:21] @ Łódź : Kurwa kto to zrobił?! *dalej po policzkach jej łzy spływały*

[20:23:16] Kraków : *Wanda wciąż jednak nie odzywała się, wbijając jednak teraz wzrok w podłoże*

[20:23:19] Bełchatów : *wgapiał się jeszcze chwile... jakby mógł to by zbladł, ale nie może :'D* Ja pierdziele... *zerk na Wawę, bo nie ogarnia zupełnie*

[20:23:37] Malbork : *Po chwili dziewczyna niezdarnie zaczęła wycierać łzy* Jeżeli miał to być jakiś test to ja dziękuję bardzo przez was bym do wariatkowa trafiła!

[20:25:18] @ Łódź : Jaki znów test? *spojrzała na Klarę* Oni są martwi! A to ich duchy. tak.. tak... jak wtedy Sky... *wymamrotała na wspomnienia śmierci chłopca*

[20:25:19] Warszafka : <normalnie pewni rzucił by jakiś tekst typu "ale czad, jak w horrorze normalnie", ale teraz nie miał ochoty na takie żarty. Zacisnął usta w wąską kreskę milcząc zaś dłonie w pięsci zacisnął tak mocno, że mogłyby mu bardziej zbladnąć knykcie>

[20:29:09] Malbork : Wedze,że są duchami * wymrotała* może i sie zabili specjalnie by zobaczyć naszą reakcję? * była wściekła*

[20:30:58] @ Łódź : Nie to nie oni to zrobili. *wzięła głęboki wdech i spojrzała na Wandę zmartwionym wzrokiem* Wanda *powiedziała niepewnie*

[20:33:41] Malbork : * Zagryzła dolną wargę i znowu popatrzyła na Łukasza smutnym wzrokiem* Ja muszę wyjść z tego pokoju! * odwróciła sie od wszystkich i wybiegła z pokoju*

[20:34:32] Kraków : *nie zareagowała na swoje imię*

[20:35:20] @ Łódź : *podeszła do niej łapiąc ją za dłonie* Wanda *powiedziała pewnie powoli ją ciągnąć w stronę drzwi*

[20:36:15] Bełchatów : *rozejrzał się po pokoju... jak w rzeźni, krew niemal wszędzie... spojrzał na dziewczyny i nie mówiąc słowa odszedł parę kroków przypominając sobie (a przynajmniej próbując) wszystko co się stało. Słysząc krzyk Klary spojrzał się tylko zmieszany na Klaudię i Wandę... nie miał pojęcia co teraz zrobić, ale po chwili pobiegł jednak za dziewczyną* Klara! Poczekaj!

[20:38:22] Warszafka : <No to został w pokoju sam z Klaudią i Wandą... Nawet nie chciał przypominać sobie tej masakry> Przepraszam... <wyszeptał widząc je obie w takim stanie>

[20:39:28] Malbork : * Zatrzymała sie* Co chcesz * odwróciła sie do chłopaka * chciała go uderzyć lecz jej dłonie przeszły przez niego* Masz szczęście, że jesteś duchem! * znowu sie rozpłakała*

[20:40:59] Kraków : *zachowywała się wciąż, jak w jakimś transie. Nie reagowała na bodźce, jednka pozwoliła się Łódce prowadzić*

[20:43:40] @ Łódź : *wyprowadziła ją z pokoju powoli prowadząc do swojego* Wandziu *powtórzyła znów teraz owijając dłonią siostrę i tuląc ją do siebie* Wandziu, proszę cię powiedz coś...

[20:45:08] Warszafka : <wolał usiąść w jakimś kącie swojego pokoju i zakryć twarz dłońmi>

[20:47:03] Bełchatów : Klara, ale co ja mam Ci powiedzieć? Że co? Że przepraszam że zginąłem? Tak, przepraszam, że zostałem zamordowany. * i on tu sarkazmu nie używa* Rozumiem, że nie chcesz gadać... * no i się wrócił do pokoju i usiadł obok Wawy wgapiając się w sufit*

[20:49:51] Kraków : *dalej się nie odzywa, choć przynajmniej już nie płacze (przestała, gdy zauważyla duchy braci)*

[20:51:55] @ Łódź : *zaprowadziła ją do swojego pokoju, a Sztorm przerażony szedł za nią. Kiedy już w nim była posadziła Wandę na swoim łóżku* Wandziu *powiedziała łapiąc dłonie jej twarz i karząc jej spojrzyć sobie w oczy*

[20:53:01] Warszafka : <A on ze smutnego stał się zły i to jak wilk. wyprostował nogi i opuścił dłonie zaciśnięte w pięści wpatrując się w podłogę> Kurwa... I co?! To niby nasza wina, że umarliśmy?

[20:53:05] Malbork : * Nie wiedziała co teraz ma zrobić czy iść za nim i sama go przeprosić czy darować sobie . Weszła po krótkiej chwili do ich pokoju* Łukasz przepraszam, że tak wybuchłam * spuściła głowę w dół* Kto was zabił? * po chwili popatrzyła na dwójkę*

[20:54:40] Bełchatów : *nie zwrócił uwagi na dziewczynę w pierwszej chwili* Przecież wszystko jest zawsze naszą winą do cholery, nie wiesz jak to jest? *spojrzał na Malbork jednak nic jej nie odpowiadając*

[20:56:28] Warszafka : No właśnie...naszą. Nawet to, że zabrały nam jedyną broń <A on nadal zły obdarzył tylko Klare gniewnym spojrzeniem i podniósł się...w sumie podleciał do góry by stanąć na nogach> Nagle cię to obchodzi!? Tss... W sumie mi to zwisa! Mogę se już nigdy tu nie wracać! <i ruszył do wyjścia z pokoju>

[20:57:59] Kraków : Ja... *wychrypiała w końcu* Ja chcę do siebie... *pusty wzrok wbiła gdzieś w dół*

[20:58:30] Bełchatów : *spojrzał za kumplem* Ej, stary, chyba nie zamierzasz tak odejść, co?

[20:59:10] @ Łódź : Ja wiem Wandziu *przytuliła ją mocno* Ja wiem... *głaszcze ją po głowie*przyrzekam coś wymyśle i wszyscy wrócimy do spiebie

[20:59:13] Warszafka : <zatrzymał się i gwałtownie odwrócił do kumpla> A czemu nie?! Kogo to obchodzi czy tu jestem czy nie?!

[21:02:21] Bełchatów : Mnie to obchodzi stary! Wandę, Klaudię też! Czy ty serio myślisz, że jak odejdziesz, to będzie lepiej co? Nie będzie stary! *spojrzał z wyrzutem na kumpla i odwrócił od niego wzrok*

[21:02:25] Malbork : Nas to obchodzi wracaj tu! * Popatrzyła znów na Łukasza* A co do Twojego pytania chciałam sie odezwać* zagryzła dolną wargę* Pierwszy mnie olałeś *powstrzymywała łzy*

[21:05:26] Warszafka : <milczy i wpatruje się w nich oboje. Nawet jeśli mieli racje on był zbyt głupi uparty by sobie odpuścić. Szok? A to, ze dusza jest ulotna to co? Tak bardzo zapomnieć o tym, że może iść (czwórkami) parą do nieba? Prychną tylko i odwrócił się do przyjaciela plecami> By znów mogły nam zarzucać, że to nasza wina, że umarliśmy? Nie dziękuje.

[21:07:01] Bełchatów : Wolę już to, niż opuścić ludzi , którym na mnie zależy i sprawić im tym jeszcze większy ból... *wpatruje się w podłogę*

[21:08:10] Kraków : Ja chcę do siebie... *powtórzyła znów, jakby nie słyszała słów siostry*

[21:08:54] Warszafka : <zaklął pod nosem i...po prostu wyszedł z pokoju przechodząc przez ścianę>

[21:09:38] @ Łódź : *poglasaka ja policzku* Wandziu, prosze przestan... Ja to jakos naprawie... Naprawde

[21:17:20] Warszafka : <Jakoś tak pomyślał o tym, że Wanda na pewno wróciła do pokoju. Owszem był zły jak osa, ale kumpel miał cholrnie dużo racji. Wcisnął dłonie w kieszenie spodni i postanowił pogadać z Wandą i napewno Klaudią. Widział w jakim stanie Krakowianka wyszła i nie Łodzianka by jej tak nie zostawiła>

[21:18:44] Kraków : *wciąz zachowywała się, jakby słowa siostry w ogóle do niej nie docierały. Zamknęła się.. w sobie*

[21:21:44] @ Łódź : Wanda! *wrzasnęła w końcu i zdzieliła jej w twarz* Proszę cię opanuj się! Razem sobie poradzimy! Tylko nie możemy się załamywać! Bo to nic nie da *powiedziała trzymając jej twarz i patrząc prosto w oczy a w jej szarobłekitnych znów pojawiły się łz* Wandziu musisz by... Musisz być by być podstawą tego wszystkiego... Nie zamykaj się sobie... Nie rób tego nam

[21:23:09] Warszafka : <Zajrzał dosłownie przez drzwi a tu dziewczyn nie ma no to idzie do pokoju Łódki. Bo w końcu innego sposobu nie było. Serio żeby on musiał tak chodzić? No to idzie sobie spokojnie>

[21:26:37] Kraków : *i w tym momencie, ściana, która Wanda sie odgrodziła w momencie zobaczenia ciał braci, runęła. Impuls był wystarczający* K-klaudia, ja... *spojrzała na siostrę szeroko otwartymi oczyma* Ja... P-przepraszam... *zagryzła wargę, by już po chwili nagle przytulić do siebie siostrę* P-przepraszam, zachowałam się jak idiotka... *tym razem daje radę powstrzymać łzy, choć te cisną się jej do oczu* Zmartwiłam was niepotrzebnie... och, przepraszam!

[21:28:22] @ Łódź : *uśmiechnęła się z ulgą, wtulając się w Wandę* To ja przepraszam, Wandziu, że nie jestem tak silna jak ty...

[21:28:58] Warszafka : <Myśli czy nie wbić do pokoju ale...nie podsłuchuje sobie pod drzwiami>

[21:31:26] Kraków : *przytuliła mocno siostrę do siebie* Um, n-nie... Ty także jesteś silna... Dz-dziękuję, że mnie ogarnęłaś *powiedziała lekko roztrzęsionym głosem* Ja po prostu... *i w tym momencie przed oczyma znów pojawił jej się obraz wnętrza szafy. Zadrżała, a kilka łez nieposłusznie spłynęło jej po twarzy* Po prostu ch-chciałam ich ochronić... Kocham tych idiotów... *wykrzytusiła*

[21:32:14] Malbork : *Wzdycha* Długo masz zamiar sie do mnie nie odzywać? *Zerknęła na Łukasza*

[21:32:51] Warszafka : <no to postanowił sobie wbić niewidoczny do pokoju i akurat wpadł na ostatnie słowa Wandy i..... Zrobiło mu się tak głupio, że chciał odejść>

[21:34:24] Bełchatów : *odwrócił się do niej* Kicia, ja przecież się do ciebie odzywam... Ja tylko... eh... *spojrzał jej w oczy* mam wrażenie, że to ty nie chcesz się do mnie odzywać po tym wszystkim

[21:34:32] @ Łódź : *wtuliła się w jej ramiona* I tak przepraszam, jestem już taka duża, a nadal się jak mały bachor zachowuje. Powinnam Ci bardziej pomagać, a nie problemy tworzyć *podniosła wzrok i otarła rękawem bluzy łzy z jej policzków* Ja wiem, Wandziu, ja wiem też kocham tych idiotów

[21:36:10] Warszafka : <Mogły by to mówić i przy nich normalnie... z pominięciem tego "idiotów". Ale i tak uśmiechnął się miło na te słowa i już chciał oprzeć się o ścianę ze splecionymi rękoma kiedy...przez ową ścianę przeleciał :I>

[21:38:41] Kraków : Cii, przesadzasz, kochanie *przełknęła łzy* Bywasz bardziej pomocna, niż myślisz. A-ale wiesz... chodźmy spać już. Jest późno i... *zagryzła wargę, nie mogąc dokończyć* Porozmawiamy o tym jutro, dobrze?

[21:40:33] @ Łódź : Napawde? *spojrzala na nia nie pewnie* Dobrze... Ale ja nie chce zostawac sama... *boj sie troche*

[21:41:11] Warszafka : <To będzie chujem i je trochę ponawiedza~>

[21:41:28] Kraków : Spokojnie, kochanie *ucałowała siostrę w czoło* Zostanę z Tobą. Sama miałam zamiar to zaproponować...

[21:43:16] Malbork : Głupek z Ciebie * zbliżyła sie do niego* To nie jest prawda * usiadła przy nim* Zabolało mnie to,gdy byłeś żywy ważniejszy był dla Ciebie kumpel i mnie spławiłeś, a teraz gdy zobaczyłam w szafie Twoje ciało myślałam, że oszaleje* usiadła przy nim* nieumiem jakoś Cie za to wszystko winić * spuściła głowę w dół*

[21:43:32] @ Łódź : Dziekuje *usmiechnela sie uspokojona a Sztorm jej wskoczyl na kolana i szczeknal patrza na nie dwie* Sztorm *zasmiala sie delikatnie i przytulila psiaka*

[21:43:42] Warszafka : <No to jakoś się rozejrzał po pokoju i podszedł do szafki, z której zepchnął na podłogę ramkę ze zdjęciem>

[21:45:16] Kraków : *także się zaśmiała, jednak wtem usłyszała odłog ramki uderzającej o ziemie. Drgnęła* Co to..? Huh, pewnie przeciąg... *wstała, podnosząc zdjęcie, jednak przygryzla wargę*

[21:45:53] Bełchatów : Naprawdę przepraszam Cię za wtedy... nie chciałem Cię tak potraktować, samo wyszło... *uśmiechnął się do niej blado*

[21:46:51] @ Łódź : *spojrzala nieco niesppkojnie na ramke, a Sztrom sie rozejrzal po pokoju zaciekawiony* Wadziu to byl meczacy dzien... polozmy sie co...?

[21:47:01] Warszafka : <no to jak Wanda podeszła do aż powstrzymywał się by nie zaśmiać. A za warkocz pociągnął~>

[21:51:13] Malbork : *Uśmiechnęła sie delikatnie* Wiesz i tak Cie kocham nawet w tej formie,* popatrzyła na niego* Tylko szkoda, że straciłeś tą możliwość przytulania sie do mnie i nawet pocałowania*wzdycha*

[21:53:28] Bełchatów : Ano szkoda *zaśmiał się cicho pod nosem* Wybaczysz, jeśli teraz będę chciał pobyć trochę sam, co? *wstał... a raczej podleciał do góry* Przejdę się trochę... do zobaczenia *puścił do niej oko i wkładając ręce w kieszenie wyszedł i gdzieś polazł*


~~w tym momencie userki poszły spać, dokończyły fabułę dnia następnego~


[20:06:21] Kraków : Ta... *przytaknęła, już mając zamiar podejść do siostry, gdy poczuła, że coś... ciągnie ją? Aż jej serce do gardła podskoczyło. Nie krzyknęła, a jedynie odwróciła się gwałtownie, z piersią falującą od przyspieszonego oddechu* .... Czym jesteś?

[20:07:15] @ Łódź : y... *patrzy wystraszona na Wandzie*

[20:07:25] Warszafka : <a jego nie widać i zasłania usta usta by się nie zaśmiać. Ale zaraz opanowywuje się i szepcze do ucha Wandzi starając się na coś co brzmiało by jęk cierpienia> zostawiłaś naaas

[20:11:10] Kraków : *w pierwszej chwili zamarła, nie mogąc wykrztusić słowa, jednak tym razem szybko powrócił jej zdrowy rozsądek. Gniew aż od niej bił* ... Tak chcesz się, kurwa, bawić?

[20:12:06] @ Łódź : *patrzy na Wandę i chyba już ogarnia co się dzieje*

[20:12:35] Warszafka : <uśmiechną się bo panikująca Wanda to nietypowy widok jednak zaraz spoważniał. Bycie duchem wcale nie było powodem do zabawy. Zwłaszcza dla osób, które go kochały? Wziął głęboki wdech i przymknął oczy na kolejne słowa Wandy> Po prostu nie rozumiem... <teraz już mówił normalnie> Po co była ta kara? Co takiego zrobiliśmy, że oczyściłyście nam pokój, co? Powiedź.

[20:16:18] Kraków : Nie mam zamiaru z Tobą o tym rozmawiać. Daj nam teraz spokój *powiedziała pewnym głosem, patrząc w stronę z ktorej dochodził głos brata*

[20:17:19] @ Łódź : *patrzy się to w stronę głosu to na Wandę tuląc Sztorma*

[20:17:52] Warszafka : Dlaczego nie?! <się może nie zmaterializował ale pokazał się tuż przed Wandą> Dlaczego nie chcesz?! Przecież to ważne. Nie słuchałaś mnie, kiedy chciałem ci wszystko wyjaśnić. Nie, ty musisz wiedzieć lepiej tak?

[20:22:01] Kraków : Ty bezczelny idioto! *uniosła się* Skłam teraz i powiedz, że miałeś zamiar wtedy powiedzieć całą prawdę! Jasne, kurwa, że nie! W dodatku, nie ważne jakie by były wyjaśnienia, powiedz mi, na jakiej podstawie miałabym uwierz w jakiekolwiek Twoje słowo, co?! Jesteś wiarołomnym kłamcą! Pewnie bawiło Cię oglądanie mnie wtedy w takim stanie, tak?!

[20:23:16] @ Łódź : *patrzy na nich z smutna mina*

[20:26:42] Warszafka : Tak samo jak bawiło mnie umieranie. <odpowiedział chłodno splatając ręce na torsie> pewnie nawet jakbym ci prawdę nie uwierzyłabyś... Nie uwierzyłabyś w to, że chciałem aby Łukasz uciekał wtedy, za pierwszym razem. Chciałem nawet wziąć na siebie odpowiedzialność za coś czego nie zrobiłem byleby go ratować teraz wpokoju. Nie uwierzyłabyś jak szybko Bełchatów mógł uciekać byleby nie zostać zabitym. Nie, ty byś w to nie uwierzyła, bo oczywiście jesteś na to za wspaniała! <powiedział podnosząc nieco głos po czym spojrzał na Klaudie> A ty? Nie lepsza jak Wanda. Nie pomyślałaś o tym, że Ani ja ani Łukasz nie chcieliśmy być tak poturbowani?

[20:28:43] @ Łódź : Okłamaliście mnie. *powiedziała krótko patrząc spokojnie na Tomka* Okłamałeś mnie mówiąc że nic się nie wplączecie

[20:35:09] Kraków : *dała mu się wygadać, samej milcząc przez dłuższą chwilę, nawet po tym jak Tomek powiedział wszystko. Trudno było powiedzieć, jakie uczucia odbijały się w jej oczach* .... Wyjdź. Idź stąd, słyszysz?! *wydarła się nagle* Czy jako duch, czy jako człowiek, po prostu nie pokazuj mi się więcej na oczy! Ty nic, kurwa, nie rozumiesz! Nic! Uważasz, że wiesz co myślałyśmy? Dobre sobie! Może jeszcze, co czułyśmy? Nie mów, jakbyś miał o nas pojęcie!

[20:40:36] Warszafka : To była prawda! Nie myśleliśmy o tym by iść i szukać sobie demona by się z nim bić! <powiedział nadal podniesionym głosem i odruchowo rozplątał ręce jedną z dłoni kłądąc na sercu i lekko pochylając się w stronę Klaudii> Pamiętałem co mówiła mi Wanda i nawet ja nie chciałem mieć kłopotów. Nie chciałem by ktokolwiek się martwił... <i teraz usłyszał słowa Wandy. Spojrzał na nią zdziwiony ale zaraz zatrząsł się ze złości> Bo ty musisz rozumieć wszystko tak?! Ale proszę bardzo! <teraz już mówi czymś na pograniczu krzyku i włoskiego mówienia> Nie mam zamiaru już nigdy tutaj wracać! Wole odejść nawet i do piekła niż musieć siedzieć dłużej w tym miasteczku i to z tobą! <no i ostatnie zdanie już wykrzyczał po czym...ruszył do drzwi i wychodząc gdyby mógł to by nimi trzasnął>

[20:53:29] Kraków : To idź! Idź, do kurwy nędzy i nie wracaj! *wykrzyczała, wręcz w furii* Przynajmniej o jednego piedolonego idiotę będzie mniej! *Wanda już naprawdę dawno nie była tak wyprowadzona z równowagi. Gdyby nie to, prawdopodobnie nigdy nie wypowiedziała tych słów.. Nie chciała, by ktokolwiek odchodził. Tomek, choć idiota, wciąż był członkiem rodziny. Dziś wydarzyło się jednak zbyt wiele, by Wanda mogła myśleć logicznie, a miast tego dała ponieść się emocjom. Czy będzie tego żałować? Zapewne tak. Gdy skończyła, opadła na łóżko siostry, po czym schowała twarz w dłoniach*

[20:56:11] @ Łódź : *westchnęła cicho spoglądając smutnym wzrokiem za Tomkiem... Nie miała siły biec za nim czy krzyczeć. bez słowa przytuliła siostrę*

[21:36:36] Kraków : *Wanda siedziała dłuższą chwilę bez ruchu, aż w końcu się odezwała* Klauduś.. ja chyba pójdę do siebie, przepraszam.

[21:38:04] @ Łódź : Nieszkodzi *powiedziała głaszcząc ją po plecach, chodź w głębi duszy trochę się bała spać sama chodź zawsze miała Sztorma, jednkaże on nie zastąpi całkowicie drugiej osoby*

[21:39:13] Kraków : Jeszcze raz przepraszam. Po prostu... potrzebuję pobyć sama *powiedziała, wstając* M-miłej nocy... *mruknęła jeszcze cicho, wychodząc z pokoju siostry*

[21:41:52] @ Łódź : Nie masz za co *uśmiechnęła się do niej* Rozumiem to. Dobranoc i kolorowych *powiedziała patrząc jak siostra wychodzi a gdy to już zrobiła zdjęła buty rzuciła bluzę w kąt i rzuciła się na łóżko przytulając do siebie Sztorma* Dziś śpisz ze mną Mały nie ma mowy, że se gdzieś pójdziesz *a piesek po merdał ogonem zadowolony wtulając się w nią*

[21:45:54] Kraków : *Wanda zaś, po wyjściu z pokoju Klaudii, nie skierowała się do siebie. Miast tego wyszła z domu, by skierować się do lasu. Planowała coś głupiego? Skądże. Po prostu wiedziała, że mimo iż chciała pobyć sama, taka noc byłaby udręką po tych wszystkich dzisiejszych wydarzeniach. A Wafel i Tatar nie będą o nic pytać, nie będą się niczym zamartwiać.. W towarzystwie swoich podopiecznych Wanda, inaczej niż na co dzień, choć na chwilę mogła poczuć się jak mała dziewczynka, którą ktoś chroni przed światem. To była... jej odskocznia*
avatar
Afganistan

Skąd : Z Kabulu
Male Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach