Przydrożny bar

 :: Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Przydrożny bar

Pisanie by Amare on Sro Maj 15, 2013 6:22 pm

Znajduje się gdzieś zupełnie z boku. W dodatku jest na tyle niepozorny, że osoba, która nie będzie go szukać z pewnością przejdzie obojętnie obok. Jest to nieduży, kryjący się za nieco zdezelowanymi drzwiami bar. Chociaż samo wnętrze już odrapane nie jest, a wręcz przeciwnie - można się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest ono dość ekskluzywne. W dodatku, najwyraźniej fakt bycia na uboczu wcale nie przeszkadza knajpce w zdobywaniu klientów.
Ale wracając do wyglądu, lokal został utrzymany w odcieniach ciepłego brązu, od cynamonowego aż po czekoladowy. Jest tu oczywiście długi bar z taboretami ustawionymi wzdłuż niego, a także kilka mniejszych stolików porozstawianych po sali. Za barem natomiast widać wysoki regał, na którym stoją niezliczone butelki z alkoholami.
Nigdy nie ma tu dużego tłoku, no chyba, że akurat organizowany jest dzień kibica, czy coś podobnego. Zwykle jednak siedzi tu pięć, może sześć osób. Naprawdę rzadkością jest, aby było więcej. Aczkolwiek każdego nowo przybyłego wita miły uśmiech stojącej zwykle za barem młodej kobiety.
avatar
Amare

Skąd : Czeluści Piekieł
Male Liczba postów : 99

Powrót do góry Go down

Re: Przydrożny bar

Pisanie by Ameryka on Sob Maj 17, 2014 11:06 am

Ameryka nie miał co ostatnio ze sobą zrobić. Serio nie wiedział co począć ze swoją osobą. Czuł się dość dziwnie, zrozumiał nieco jak poczuła się kiedyś Wanda jak on chciał zapomnieć o Ann. Mimo wszystko nie miał Hiszpance nic za złe. W końcu ona miała odwagę mu powiedzieć prawdę, w przeciwieństwie do niego.
Dla relaksu postanowił wybrać się pod wieczór do baru na piwko. Może tam pozna jakieś miłe towarzystwo z którym będzie można pogadać i nieco się zabawić. Tak, Ameryce stanowczo brakowało zabawy w tym ponurym miasteczku. W USA ciągle się coś działo, dzięki temu mógł łatwo zapomnieć o przykrościach dnia powszedniego, a tu nie było tak łatwo. Tu problemy powracały. To miasteczko się Alfredowi naprawdę nie podobało. Te wszystkie demony i  uczucie jakby się było w wielkim wiezieniu... Uh... Chłopak tego nienawidził. 
Jednak wracając, Al siedział sobie przy barze i popijając piwko rozmawiał z barmanem, który w tym momencie z braku zajęcia wycierał kufel. Amerykanin nie wyglądał na smutnego, wręcz przeciwnie uśmiechał się, śmiał z bzdur. Widać było, że humor miał wyśmienity do zabawy, śpiewó nawet do tańców. Tylko brakowało jakieś miłej damy, którą mógłby tańcować.
avatar
Ameryka
Ryszard The Hero

Wiek : 23
Birthday : 04/07/1994
Skąd : Z Kraju Wolności, skarbie!
Male Liczba postów : 104

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Uliczka

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach