Teatr „Winnej Latorośli”

 :: Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Teatr „Winnej Latorośli”

Pisanie by Republika Francuska on Czw Maj 28, 2015 3:08 pm

Miasteczko nie było duże. Nie mieszkali też tu ludzie wyrafinowani, znający się biegle na sztuce aktorskiej. Stworzenie tutaj teatru z prawdziwego zdarzenia byłoby samobójstwem i czystą stratą czasu i pieniędzy. Francis jednak miał swoje własne plany, co to nowo nabytej piwnicy pod jedną z kamienic przy głównej ulicy. Chciał stworzyć tu lokal mogący, choć dać pewne minimalne liźnięcie świata, który pamiętał. Odrobinę kultury, która była nieco inna od zwykłego kina. Hipnotyzowała swą rzeczywistością, głębią i oryginalnością w porównaniu do komercyjnych super produkcji.
Wierząc w swój sukces, Francuz przeprowadził remont mający na celu nadanie, choć minimalnej akustyczności miejscu oraz przystosowanie go do przeznaczonego celu.
Sala nie jest tak wielka jak sale teatralne w dużych miastach, jest tu też inny układ mebli, bowiem goście siedzą przy okrągłych stolikach z krzesłami zwróconymi ku scenie znajdującej się po przeciwnej stronie jak schody, które prowadzą na dół z poziomu ulicy. Nie ma tu żadnych okien i jest tu cicho jednak bynajmniej nie dużo chłodniej czy wilgotniej jak można by przypuszczać. Po obu stronach sceny znajdują się drzwi do garderoby, a stamtąd można dostać się i do schowka. Czerwony materiał stanowi tło jak i kurtynę dla świetnie oświetlonej sceny, pod którą widnieje fortepian i kilka małych instrumentów jak flety, skrzypce, harfy czy wiolonczele.

Francis pełen nadziei udał się do teatru, aby usiąść na środku sali by móc dobrze obserwować scenę. Przeglądał akurat papiery sprowadzające się do rachunków czekając na osoby zainteresowane braniem udziału w spektaklach, jako aktorzy. Miał nadzieje, że ktokolwiek skusi się na wywieszone w kawiarniach, domku personifikacji jak i gazecie ogłoszenie o nabór do niewielkiego teatru.

_________________
Wreszcie to zrozum, zwykły morderco
Było - minęło, nie mam już serca
Bo mnie broni, broni, broni
Czarne serce, czarny płomień
A w nim kamień, kamień, kamień - Głaz!

avatar
Republika Francuska
Kobieta z brodą

Male Liczba postów : 127

Powrót do góry Go down

Re: Teatr „Winnej Latorośli”

Pisanie by Gość on Pią Maj 29, 2015 4:37 pm

Znalezienie tego miejsca było rzeczą trudną, zwłaszcza, że Roderich w mieście długo jeszcze nie był, na dodatek nie do końca wiedział, jak tu trafił. Dwie godziny szukał odpowiedniej ulicy, następnie dłuższą chwilę odpowiedniego numeru, pewnie paru osób zapytał po drodze, czy mu odpowiedzieli, to inna sprawa. Dobrze, że to miasteczko nie jest większe, bo Ludwig by go szukał.
Austria teatr kochał, to można było powiedzieć z całą szczerością. Kochał sztukę, muzykę i grę aktorską, na dwóch pozostałych znał się bardzo dobrze, dlatego zawzięcie poszukiwał miejsca. Wreszcie - jest. Piwniczka, interesujący koncept. Z całą pewnością można ją stroić na klimatyczne miejsca, w zależności od typu sztuki, od jej tematyki, można ją przystroić na salę balową, tajną bazę, więzienie, czy nawet piekło. Nie takie rzeczy robiło się na scenie rodzimej!
Ale na ogłoszeniach nie zostało podane nazwisko organizatora tej akcji, dlatego Rod widząc osobę siedzącą przy stoliku uniósł wysoko równo umodelowane brązowe brewki, gdyż blondyn go zaskoczył. Miał nadzieję na kogoś bardziej... stonowanego, a tu taka niespodzianka. Oby Francis nie odnawiał swojego Moulin Rouge tutaj...
- Grüß Gott. - przywitał Francisa Roderich, podchodząc spokojnie, niespiesznie do niego z mną wciąż zaskoczoną, ale już wchodzącą na rytmy powagi. - Czyżbyś był pomysłodawcą utworzenia teatru w tym miasteczku? Jestem pozytywnie zaskoczony Twoją osobą w tej roli.
Skłonił mu się lekko na powitanie, oczekując jednocześnie na pozwolenie na zajęcie miejsca przy nim.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Teatr „Winnej Latorośli”

Pisanie by Republika Francuska on Pią Cze 05, 2015 5:01 am

Francis jeszcze nie miał dokładnych planów, co do wystawianych spektakli. Po pierwsze- musiał mieć skład by móc zastanawiać się, na jaki spektakl może sobie pozwolić. I nawet, jeśli kusiło go Moulin Rouge, w którym przecież nie ma nic złego, to ograniczały go zdolności personelu. Może i 80-latki tańczące w skąpych strojach byłyby….ciekawym widowiskiem, jednak niewątpliwie ryzykownym. Nikt nie chciałby dosłownej śmierci na scenie. I nawet znalezienie ładnych i młodych dziewczyn nie przyczyniało się od razu do sukcesu. I już pomijając fakt, że takie tance to nie jedyna atrakcja tego miejsca w Paryżu. To nie była jakaś tam jankeska burleska, tylko sztuka! Więc drugiego Czerwonego Młyna tu nie zrobi. Nauka tańca którejkolwiek z tutejszych dziewczyn zajęłaby zbyt długo, nawet na zatańczenie zwykłego kankana trzeba być świetnie wygimnastykowaną.
Blondyn czekał dość sporo czasu, ba! Nawet kilka osób przyszło. Zróżnicowane towarzystwo. Niektórzy całkiem nieźli, inni za to z wielką pasją i chęcią. Każdy miał okazję choćby i gadał jak kwoka. Drzewa same się nie zagrają, n'est-ce-pas? Po za tym to nie jest wielki teatr by wystawiać Szekspira w wielkim patosie z biletami za spore sumy.
Od ostatniego chłopaka, który przyszedł mijało już sporo czasu, ale Francis uparcie czekał na jeszcze kogoś. Może kogoś bardziej uzdolnionego? Trudno orzec. Niestety nie usłyszał kroków na schodach, więc dopiero, gdy Roderich się przywitał zwrócił na niego uwagę. Podniósł głowę od razu obdarzając przyjemnym i delikatnym uśmiechem. Nawet gdyby osobą stojącą obok nie był Austriak, takie zachowanie względem każdego było podstawą dla Francisa. Bycie przyjemnym~
- Bonjour. – zaświergotał melodyjnie po francusku. Cóż chyba starał się zignorować to zaskoczenie na twarzy Roda. - Oui, zgadza się. – przytaknął na jego pierwsze pytanie i po wymianie uprzejmości wskazał miejsce obok siebie, aby mężczyzna usiadł.
- Ah, merci~ - komplementów nigdy dość, zwłaszcza dla takiej osoby jak Francis. - Powiedzmy, że zostałem zainspirowany.

_________________
Wreszcie to zrozum, zwykły morderco
Było - minęło, nie mam już serca
Bo mnie broni, broni, broni
Czarne serce, czarny płomień
A w nim kamień, kamień, kamień - Głaz!

avatar
Republika Francuska
Kobieta z brodą

Male Liczba postów : 127

Powrót do góry Go down

Re: Teatr „Winnej Latorośli”

Pisanie by male!Irlandia on Pią Cze 05, 2015 10:01 am

Aofie grała już w wielu filmach, (Co prawda "tła" nikt nigdy nie wymienia w napisach końcowych, ale i tak się liczy?) bardzo lubiła też grać na scenie. Świetnie, że ktoś coś takiego wymyślił. Może właśnie takiemu małemu i bądź co bądź nudnemu miasteczku brakowało właśnie teatru. Konkurencja?- zerowa. Nie będzie trzeba walczyć o popularność, będzie można się po prostu bawić. Prawda?
Jednak szukając tego dość nietypowo położonego teatru, Irlandka- jak to ona, zdążyła się kilka razy zgubić. Po prostu kilka razy przeszła obok przybytku, nie zauważając go. Przecież jak się spóźni to nic takiego strasznego się nie stanie?- ot czysto irlandzkie podejście do czasu.
Sama sala wprawiła ją w zachwyt. Kto mógł wymyśleć, coś tak ładnego i niekonwencjonalnego? Pewnie Francuz. Tak jakoś spodziewała się, że go spotka. Teraz skupiła się bardziej na grupce osób, będących w sali. Była tu całkiem niezła akustyka, co trochę zdziwiło Irlandkę, jednak utrzymało w przekonaniu, ktoś tu naprawdę zadbał o wszystko.
Intuicja jej nie zmyliła- dość szybko zauważyła aż dwie znajome twarze. Podeszła do Rodericha i Francisa z typowym dla siebie promiennym uśmiechem.
-Dia duid, piękne miejsce prawda?~

_________________
Wspominam pierwszej bitwy dzień. Pamięta ten, kto przeżył.
Armatni dym wycisnął łzy, gdy wściekle wróg uderzył
I tylko bosman kazał nam nienawiść czuć do niego,
Zginęło wtedy chłopców stu, kapitan dopiął swego.

Jeszcze raz, pijmy grog.
Za Irlandię w górę szkło!

Lecz nadejdzie taki czas, że wyrównamy krzywdy swe
I zadrży Anglia, i jej król, poleje się brytyjska krew.
Nie pójdzie zdychać żaden z nas dla nie wiadomo czego,
Niech Angol toczy wojnę swą, nam Bracie nic do tego!

Jeszcze raz, pijmy grog.
Za Irlandię w górę szkło!


     


avatar
male!Irlandia
Członek Kółka Zamachowego

Wiek : 1995
Birthday : 06/12/2021
Skąd : Dublin
Female Liczba postów : 74

Powrót do góry Go down

Re: Teatr „Winnej Latorośli”

Pisanie by Gość on Pią Cze 12, 2015 7:27 am

Faktycznie, po wymianie uprzejmości Roderich usiadł przy stoliku Francisa, jeszcze wtedy byli we dwoje. Całkiem jak na rozmowie kwalifikacyjnej, drogi medyku, czy tak szukasz aktorów? Intuicyjnie Rod nastawił się na szybkie przeskakiwanie sytuacji, automatyczne wchodzenie w różne role, na dziwne pytania "co byś zrobił, jeśli...". Tak właśnie obsady szukali dyrektorzy teatralni. Czy Francis będzie postępował tak samo, Austriak nie miał pojęcia.
- Zainspirowany? Czy mógłbyś rozwinąć myśl, proszę? - nawet zainteresował się tą kwestią, zaplatając palce dłoni i spoglądając na niego.
Jego uszy, przyzwyczajone do wyłapywania dźwięków z harmonijnej całości złapały jakąś nową melodię, lekki rytmiczny stukot, iście kroki po schodach, ale kogoś lżejszego, zapewne kobiety. Tak i on zerknął na wejście, kiedy pojawiła się Aofie, swoją obecnością poprawiając Austrii nieco humor. Dobrze czuł się w damskim towarzystwie, zaś rudowłosej nikt kobiecości nie mógł odmówić. Ostrożnie skinął jej głową, nie poczuwając się do obowiązku by wstać i się ukłonić. Za dużo oficjęły by już weszło w tutejszy klimat.
- Witaj, droga panienko, niezwykle miło Cię widzieć. - oczywiście, patrzył jej w oczy. Zawsze patrzy rozmówcy w oczy. - Zaiste, nasz przyjaciel wybrał dogodne miejsce na wystawianie spektakli.
Tu zerknął na chwilę na blondyna z uznaniem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Teatr „Winnej Latorośli”

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Uliczka

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach