Restauracja "Scarlet Freiheit"

 :: Uliczka

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Czw Cze 13, 2013 12:36 pm

Usiadł przy dziewczynie. -Nie da się zaprzeczyć, że to lepsze rozwiązanie, niż sypanie wiązanek... Szkoda, że wyrzuciłaś ten rysunek, z chęcią bym go zobaczył.. mówi się trudno. -uśmiechnął się. W duszy jednak nie rozumiał jak można załamywać się jedną kreską. Ale nie ma co się dziwić, on artystą nie jest, nie zna się, co on tam wie! Wpatrywał się w naburmuszoną dziewczynę myśląc jakby tu ją rozweselić. Całe szczęście, że zamówienie Rosjanina wymaga trochę czasu do zrealizowania, ma chwilę by zamienić parę zdań. -A co rysowałaś, jeśli mogę spytać? 

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 14, 2013 6:26 am

- Nawet jakbym nie wyrzuciła, to i tak bym ci nie pokazała. Nie mam zwyczaju pokazywać obrazów które mi nie wyszły. - wymruczała i zagapiła się na blat. Uspokoiła się juź całkowicie i nawet zdobyła się na cień uśmiechu. - Nic nadzwyczanjego. Rysowałam ciebie i tego rosjanina. Ot taka scenka rodzajowa dla ćwiczeń. - wzruszyła ramionami.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 14, 2013 12:51 pm

Kusiło go wcześniej, żeby zamówić więcej, ale dobrze zrobił, że tego poniechał. Dojadał właśnie ziemniaki, o kurczaku (kurczak? ki kurczak?) już zapomniał. Da, jeszcze ta jedna smakowicie pachnąca porcyja i głód przeminie... na jakiś czas. Uch, trza by sobie roboty poszukać, ale do czego on by się nadał..? Tymczasem i ziemniaki, i kompot odeszły w zapomnienie. Szczerze? Iwan również był ciekawy, co ta młoda osóbka mieniąca się artystką narysowała, że jej się nie spodobało. Ostatkiem sił powstrzymywał się przed podejściem do nich i popatrzenia dziewczynie przez ramię na prace. Ale chyba jednak da im spokój... mało kto ucieszyłby się z towarzystwa Iwana, zdawał sobie z tego sprawę. Cóż poradzić! ^^"

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 14, 2013 1:37 pm

-Oh.. to może ja nie będę ci przeszkadzać i wrócę do swoich obowiązków.- odrzekł czując nieciekawy humor dziewczyny. Nie lubił ponurej atmosfery, a miał wrażenie, że właśnie taka się pojawiła.- Jeśli byłbym ci do czegoś potrzebny zawołaj.- wstał od stolika, odebrał drugą porcję kurczaka i podszedł do Rosjanina. Postawił danie przed nim, uprzednio stawiając pustą już zastawę na tacy. -Proszę. Mam nadzieję, że smakuje, jeśli są jakieś zastrzeżenia, mówić prosto z mostu.- uśmiechnął się szeroko czekając jednak na krytykę ze strony klienta. No bo jakby to mogło się obyć bez niej? W końcu nie codziennie Rosjanin pojawia się w jakiejkolwiek germańskiej restauracji, niezależnie czy to pruska, niemiecka, czy chociażby austriacka...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 14, 2013 5:40 pm

Z natury jest wylewny. Raczej niczego w sobie nie dusi, więc postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami z kelnerem "szwabską twarzą". Brzmi dziwnie tak z indiańska, ale niechli będzie... chociaż dopóty, dopóki nie pozna jego imienia. Zerknął na "szwabską twarz" z uśmiechem człowieka na poły głodnego, na poły najedzonego.
 - Niemiec to u Was nie gotuje, da? - Odezwał się przyjaźnie i uśmiechnął szerzej. - Krytyka? Jaka krytyka? Lepszego kurczaka chyba w życiu nie jadłem! Może li inni chcieliby się do czego przyczepić, ale jaki ze mnie smakosz, żeby szukać i kombinować! - Roześmiał się. - Ja tylko jem, co mi pod nos podadzą.
 Rzucił "szwabskiej twarzy" ostatni uśmiech i ponaglany w połowie pustym żołądkiem przysunął sobie drugą porcję. Nagle zastygł w bezruchu, jakby sobie coś przypomniał i nachylił się do "szwabskiej twarzy".
 - Nie będę już przeszkadzał. Proszę się mną nie przejmować, da? - Szepnął patrząc ukradkiem w kierunku pani artystki. - Ze smutkiem na twarzyczce taka siedzi, niechby ja pan rozweseli, da? - Mrugnął do kelnera i jakby nigdy nic powrócił do jedzenia. Uch, jakiż był wciąż głodny!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 14, 2013 9:03 pm

Wyciągnęła z torby królika - tak.. nosiła ze sobą PLUSZAKA - i postawiła przed sobą na stole. Wgapiła się w niego, i po chwili uśmiechnęła się lekko, przypominając sobie te wszystkie wesołe chwile z nim spędzone. On to zawsze umiał ją rozweselić. Ale o zgrozo! CO TO?! Czyżby zauważyła dziurę? Szybkim ruchem wzięła maskotkę z blatu i przyglądnęła się jej. Cicho jęknęła, bowiem dziura ta okazała się jak najbardziej rzeczywista! Dobrze wiedziała, że z powodu jej kalectwa szycie tego zajmie jej wieki! Odetchnęła i przytuliła do siebie królika z zrezygnowaną miną. Ten brak ręki, był tak.. tak.. denerwujący i dołujący! Wszystko było teraz takie trudne! Fuknęła i ucałowała biednego królisia w głowę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Sob Cze 15, 2013 3:51 pm

Oczy zabłyszczały mu z radości. Nie spodziewał się takiej pochwały. -Bardzo dziękuję za tak miłe słowa, na pewno przekaże je też szefowi kuchni, który, jak pan prawidłowo stwierdził, Niemcem nie jest. -zaśmiał się cicho patrząc radośnie na Rosjanina. 
Słysząc dalszą część wypowiedzi spoważniał próbując ukryć zakłopotanie. Czy aż tak widać, że najchętniej teraz siedziałby obok Paulette? Ale przecież nie wyprze się tego, już i tak został zdemaskowany... -Jeśli jednak mógłbym jeszcze w czymś służyć, proszę zawołać. Na ten czas życzę smacznego. -skłonił się lekko i odszedł od stolika. 
Odłożył tacę z pustą zastawą, po czym znów ruszył w kierunku dziewczyny. Tym razem, jego serce przyspieszyło, wyczuwając zestresowanie chłopaka. W pewnym momencie zatrzymał się. Na oknie stał bukiet róż, więc czemu nie wziąć by jednej i nie dać dziewczynie, tak dla otuchy? Jak pomyślał tak zrobił -wziął najładniejszą z bukietu i szedł dalej w stronę artystki. Nawet się nie obejrzał a był na powrót obok niej. Od razu zauważył posępną minę, więc nie zwlekając wręczył dziewczynie róże uśmiechając się i siadając obok. -Proszę, to tak na poprawę humoru.- mówiąc to poczuł ciepło na twarzy. Trochę zmieszany spostrzeżeniem niczego nie dając po sobie poznać kontynuował. -Mam na dzieję, że nie urażę cię tym pytaniem, ale... Co to?- wskazał głową na maskotkę w rękach dziewczyny.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Nie Cze 16, 2013 3:33 pm

Wziął się łapczywie za kurczaka i ziemniaki. Jest uczuciem cudownym stopniowe wypełnianie pustego żołądka. Szczególnie jedzeniem tak dobrym, jak to. Toteż postanowił, że nie będzie się śpieszył i spróbuje jak najdłużej sycić się posiłkiem. Jednak kiedy tak sobie wymyślił na talerzu pozostały ledwie marne resztki. Uśmiechnął się do siebie karcąco. No, żeby aż tak się w jedzeniu zatracić! Zaczął sączyć kompot i zerkać na siedzącą przed nim parkę. Tacy inni i do siebie podobni! Aż zrobiło mu się cieplej tam, gdzie winno być serce. "Serce..." Uśmiech natychmiastowo spłynął z jego twarzy. Zasępił się, posmutniał. Błyszczące fioletowe oczy zmatowiały. Dopił ostatnie łyki kompotu i jak najciszej potrafił, wstał przysuwając krzesło na jego prawowite miejsce. Wyjął z kieszeni banknot, jego zdaniem, znacznie przewyższający cenę posiłku i położył go na stole. Nawet jeżeli byłoby to za mało, w co szczerze wątpił, miał przeczucie, że jeszcze tu wróci. Podniósł wysoko głowę przybierając znany, sztuczny uśmiech na twarz i wyszedł na ulicę. Miał ochotę wyżyć się na (kimś)... na czymś! Przyśpieszył i wydłużył krok.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Nie Cze 16, 2013 6:38 pm

Jej zły nastrój całkowicie wyparował, wraz z ponownym pojawieniem się chłopaka. - Hm? - zerknęła na różę i spąsowiała. Przyjęła ja czerwona jak ten burak i odchrząknęła cicho. - Err.. D-dziękuje. - uśmiechnęła się do niego. - To? To jest mój królik, o niebyt oryginalnym imieniu Mr Rabbit. Mam go od.. od dawna.. - właściwie sama nie pamiętała KIEDY dokładnie go dostała.. On po prostu.. Był. Odetchnęła kilka razy, ale nadal czuła, ze jest zarumienia. Jesteś czemu ona na niego tak reagowała? Znaczy no dopiero go poznała i w ogóle...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Nie Cze 16, 2013 8:30 pm

Widząc rumieniec dziewczyny sam zaczerwienił się.- Oh... więc nie tylko ja lubię trzymać stare rzeczy.- uśmiechnął się szeroko nie zauważając nawet, że właśnie wygadał jedno swoje dziwactwo. Tak to jest, jak się jest paplą, no ale cóż, swojego charakteru pod "maską" ukryć nie potrafi.- Fajnie jest mieć jakiś drobiazg co o dawnych czasach przypomina... Ja na przykład nie rozstaję się z tym krzyżem.- mówiąc to sięgnął za kołnierz i ściągnął z szyi Krzyż Żelazny na srebrnym łańcuszku. -Też mam go od bardzo dawna... Właściwie odkąd pamiętam...-zaczął obracać krzyżyk w dłoni nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Nie często spotykał sentymentalny charakter, który trzymałby, tak jak on, przedmioty dla innych bezwartościowe. Czuł w środku szczęście, ale... takie inne niż zazwyczaj. Starał się jednak nie zwracać uwagi na to co się z nim działo. Uśmiechnął się szeroko patrząc dziewczynie w oczy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Nie Cze 16, 2013 9:11 pm

- No najwyraźniej nie tylko ty. - To prawda. Ona sama, jako artystyczna dusza nie miała serca wyrzucać bibelotów.. Które potem zalegały jej w pokoju.. i zalegały.. zarastały kurzem. Ehh... I się jej robił burdel w pokoju. - O.. Ł-ładny jest - powiedziała przyglądając się krzyżykowi. - A on coś symbolizuje? - zerknęła na niego i nie wiedzieć czemu spłonęła jeszcze większym rumieńcem. Ukryła swoje zakłopotanie kilkoma odchrząknięciami i nerwowo wyjrzała przez okno. Po chwili uświadomiła sobie, że przecież miała dzisiaj naszkicować zachód słońca! Czasu zostało niewiele, a do TEGO miejsca było dosyć daleko. Zgarnęła rzeczy do torby nerwowym ruchem unikając jego wzroku, żeby nie zemdleć tu i teraz. - M-muszę lecieć! Mam sprawę do załatwienia, a mam daleką drogę i m-mało czasu. - powiedziała szczerze żałując, że musi iść. Z chęcią została by tutaj, albo poprosiła go, by poszedł z nią.. Ale niee.. To nie byłoby w jej stylu, no i nie chciała by przez nią zawaliła pracę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Nie Cze 16, 2013 9:35 pm

Już miał odpowiedzieć na pytanie dziewczyny, gdy ta oznajmiła że musi iść. Momentalnie w jego głowie zaświtał pomysł! A gdyby tak...- Jeśli bardzo się spieszysz, nie ma problemu, mogę cię podwieźć. I tak dzisiaj jak widzisz za dużo klientów nie mam... wręcz pustki.- uśmiechnął się szeroko mając nadzieję, że dziewczyna na serio przyjmie jego propozycje.- Wystarczy, że zamknę restaurację i możemy jechać.- no i w tym momencie zorientował się, że zdemaskował się jako właściciel lokalu. Z chęcią walnąłby się pięścią w głowę, ale powstrzymał się.- Jeśli chcesz oczywiście... - no to teraz się zrobił zupełnie czerwony jak burak. Przez jego głowę przebiła się tylko myśl: Co się ze mną dzieje? przecież nigdy się tak nie zachowuję! 

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 21, 2013 7:05 am

- Oh? Podwieźć? - zastanowiła się przez chwilę. - Właściwie czemu by nie? Przynajmniej nie będę musiała biec, bo jestem w tym nie za dobra. - uśmiechnęła się słodko, jednocześnie jeszcze bardziej się czerwieniąc. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, ze znaczenia dalszej części wypowiedzi. - .. Ha! Czyli to ty jesteś tym tajemniczym "właścicielem"? Cóż.. To zaszczyt rozmawiać z tak ważną personą~ - mrugnęła do niego i zarzuciła torbę na ramię. - No.. To zamykaj lokal, a ja poczekam na ciebie na zewnątrz. - ruszyła w stronę drzwi, ale w ostatniej chwili zawróciła, pocałowała Prusa w polik i czerwieniąc się niczym piwonia odchrząknęła i z nieśmiałym uśmieszkiem na ustach wyszła z lokalu, by poczekać na niego na polu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 21, 2013 9:03 am

Słysząc zgodę dziewczyny miał ochotę zatańczyć ze szczęścia. Jednak zamiast tego uśmiechnął się tylko szeroko i, gdy już miał iść za bar po klucze, dziewczyna pocałowała go. Niespodziewany gest spowodował, że Gilbert dosłownie nie mógł ruszyć się z miejsca. Czuł jakby tysiące motyli szukających letnich kwiatów nagle znalazły się w jego brzuchu. W głowie zahuczało mu od wzrostu ciśnienia, a policzki zrobiły się wręcz bordowe jak nigdy... Moment! Restauracje miał zamknąć! Szybko przywrócił racjonalne myślenie, chwycił klucze zza baru i przekręcając po drodze tabliczkę z napisem: "ZAMKNIĘTE" na drzwiach wyszedł przed restaurację. -No to gdzie masz tą ważną sprawę, że musiałabyś aż biec by zdążyć? - uśmiechnął się przekręcając klucz w zamku i odwracając się w stronę Paulette. Zaraz schował klucze do kieszeni i podszedł do dziewczyny, łapiąc ją za rękę poprowadził w stronę samochodu (jakby kogo interesowało czarne Audi A5 Sportback Facelifting z czerwonymi felgami. *userka je wielbi*) stojącego obok budynku. Otwierając uprzednio przed nią drzwi zaprosił gestem ręki do środka. -Szczerze mówiąc nie często kogokolwiek podwożę, więc...- rzucił spojrzenie na fotel pasażera, tak jak myślał leżały na nim pełne, jak i puste opakowania po ciastkach, cukierkach, czy innych słodyczach. Przerzucił je szybko na tylne siedzenie i uśmiechnął się drapiąc się w czubek głowy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 21, 2013 7:55 pm

Na zewnątrz odetchnęła kilkakrotnie, by uspokoić rozszalałe serducho. W brzuchu latały jej motylki i inne paskudztwa, a policzki miała zaróżowione niczym dwie dorodne czereśnie.  No przecież nie pokaże się Prusowi w takim stanie nie? Gdy chłopak zjawił się koło niej była już całkowicie spokojna i uśmiechała się tylko delikatnie. - Chcę zdążyć odpowiednio wcześnie na wzgórze, by naszkicować zachód słońca! - po chwili zdała sobie sprawę, ze Gilbert może nie wiedzieć o JAKIE wzgórze jej chodzi. Tak więc jednocześnie dając się kierować do samochodu, zaczęła mu chaotycznie tłumaczyć. - No wiesz.. Chodzi mi o to z widokiem na miasto i cmentarz.. obok pół.. ze strumykiem i drzewem... Wiesz o które mi chodzi? - zapytała zmartwiona, a na widok śmieciostwa na fotelu tylko machnęła ręką i siadła. - Nie martw się, nic się nie stało~ Jestem przyzwyczajona do.. bałaganu~ - odparła posyłając mu dobroduszny uśmiech.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Sob Cze 22, 2013 12:39 pm

Roześmiał się słysząc chaotyczne tłumaczenia dziewczyny. Teraz wydawała mu się jeszcze bardziej niewinna.- A, tak, wiem gdzie to jest, nie martw się. W kilka minut będziemy na miejscu.- odparł wesoło zamykając drzwi od strony pasażera i samemu wsiadając do auta.- Nie dziwię się, że wybrałaś akurat to miejsce do uwiecznienia zachodu słońca. Nic nie może równać się z tamtymi widokami.- nie kryjąc entuzjazmu serdeczny uśmiech ukazał się na jego twarzy, powierzchowny spokój krył jednak rozkołatane serce i przyjemny ścisk w żołądku. Nie mógł sobie wymarzyć lepszego miejsca na spotkanie się z Paulette. Tylko czy to, co teraz wydaje się mu tak bardzo realne, nie okaże się tylko snem? Czy możliwe jest że ta dziewczyna... Orientując się o czym właśnie pomyślał odchrząknął przywołując się do porządku i jednocześnie czerwieniąc się. Odetchnął mimo to z ulgą obserwując reakcję dziewczyny na nieporządek w samochodzie, choć było mu wyjątkowo głupio. Że też akurat teraz musiał nie posprzątać!- Może i jesteś przyzwyczajona, ale bardzo cię przepraszam. Czasami po prostu brak mi czasu.- Nie chcąc jednak okazywać słabości uśmiechnął się tylko i przekręcając kluczyk w stacyjce ruszył w stronę wzgórza.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Pon Lip 01, 2013 5:37 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Gość on Pią Cze 28, 2013 5:51 pm

Mruknęła tylko w odpowiedzi, bo nie wiedzieć czemu kiedy przebywała w pobliżu Gilberta język się jej plątał, a myśli uciekały jej co rusz z głowy. postanowiła więc, mówić niezbyt dużo, by nie zapoczątkować jakiejś.. "dziwnej" sytuacji. Odchrząknęła więc tylko i zapatrzyła się na swoją dłoń. Ku jej przerażeniu zauważyła na niej ślady po farbie. I to nie mało. Przeklęła w myślach, czerwieniąc się jednocześnie. Geez. Oby tylko Gil nie zauważył.. Jeszcze weźmie mnie za fleję czy coo.. Przygryzając wargę, starała się zetrzeć farbę ze skóry, trąc dłonią o szorty, ale bez wody i mydła szło jej dosyć opornie.

z/t

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Restauracja "Scarlet Freiheit"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Uliczka

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach