Wzgórze za miastem

 :: Reszta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wzgórze za miastem

Pisanie by Gość on Sro Cze 19, 2013 4:25 am

Z dala od miejskiego zgiełku, krętych ulic i całego prącego na przód świata znaleźć można jedno miejsce nienaruszone przez cywilizację. Gdy zamkniesz oczy nie potrzebujesz nic więcej, by zatopić się w marzeniach. Jedyne co słyszysz to szum traw, liści oraz śpiew ptaków w koronie starego rozłożystego dębu. Takie właśnie jest wzgórze nad miastem. 
   Ciche, odizolowane, dzikie. Nikt tu nie dba o chodniki, rabaty, ich po prostu tutaj nie ma. Wszystko co się tutaj znajdzie stworzyła sama matka natura. Ścieżki prowadzące do tego miejsca są niemal niewidoczne, mało ludzi tu zagląda. Większość jest zbyt zajęta swoją pracą, bądź woli spędzić czas przy telewizji. Gdy jednak wdrapiesz się na wzgórze na jego szczycie ujrzysz piękną polanę porośniętą wysoką trawą, chabrami i makami z drzewem na skraju. Idąc po niej miej się na baczności! Nie raz może przebiec ci pod nogami jakaś mysz, czy jaszczurka. 
   Im bardziej zbliżysz się do dębu, tym więcej będziesz w stanie ujrzeć. Dąb ten nie należy do zwyczajnych. Jeśli przyjdziesz zmartwiony i położysz się pod jego koroną, gdy wsłuchasz się dokładnie wyłączając resztę zmysłów, będziesz w stanie usłyszeć jego szept, jakby cichą pieśń głoszącą o szczęściu. Wielu odeszło już stamtąd z rozwiązanymi problemami. 
   Z miasta mało co dostrzec można to miejsce. Jednak z niego wspaniały widok rozciąga się z każdej strony. Z jednej z daleka wąskimi ulicami, uliczkami wije się miasteczko. Małe, niepozorne, tak ciche i spokojne z tego miejsca. Budynki wyglądają jak małe klocki rozrzucone przez niesfornego malucha w trakcie zabawy, a później zapomniane i zostawione na pastwę przyrody. Tuż obok miasta widoczny jest cmentarz- zapuszczony, wręcz w rozsypce. Nikt raczej nawet nie zwraca na niego uwagi... a może nie chce zwracać... Stąd cały tamten świat wydaje się być abstrakcją, fatamorganą chcącą zmylić nasz umysł. Gdy rozejrzysz się dalej, krajobraz jednak zmienia się. Budynki znikają, a uliczki urywają się zostawiając płótno do wykorzystania dla kogoś innego. Ten fragment dzieła jest bardziej naturalny, bowiem dostrzeżesz niewielki park z jeziorem, gdzie nawet stąd gdy się wysilisz ujrzysz ludzi. Masz dość wrażeń? Pokaz piękna przyrody dopiero się zaczął.Przesuwając dalej swój wzrok zauważysz las, ciemny, mroczny, odstraszający od siebie. Jednak jest w nim jakaś przyciągająca siła, że przez chwilę zawiesisz wzrok, by dokładnie się przyjrzeć. Jeśli już postanowisz się na chwilę przy nim zatrzymać nie wlepiaj swego wzroku w drzewo na uboczu. Nie jest to przyjemne miejsce... Gdy jednak znudzi ci się las rozglądać się będziesz dalej. Tam, aż po horyzont rozciągają się pola, łąki, pastwiska tworząc szachownicę bawiącą się zmysłami. Pojedyncze drzewa, jak pionki czekają na ruch skoczka, który nigdy nie nadejdzie. Każdy powiew wiatru powoduje, że obraz ten ożywa i tańczy pobudzając wyobraźnię. Każda polana gra swoją melodię, każda inaczej oddaje uczucia, a ty możesz do woli szukać swego ulubionego utworu. 
   Krajobraz to jednak nie jedyna atrakcja tego miejsca. W upalne dni, gdy słońce gładzi ciała swymi promieniami miło jest ochłodzić się w jakimś przyjemnym miejscu. W tym przypadku jest to niewielki strumień przepływający przez wzgórze, który meandrując powoli spełza w dół zbocza porywając ze sobą coraz to nowe skarby. Jest on na tyle duży, by ze spokojem można było zanurzyć w nim nogi, uważając uprzednio na stworzenia takie jak żaby, które także lubią przebywać w jego pobliżu. W chłodniejsze dni spokojnie można go przeskoczyć, lecz jeśli ktoś wolałby odpocząć po wyczerpującym ciało i duszę dniu, wystarczy, że przejdzie przez specjalnie zrobioną kładkę, oczywiście ze złamanych gałęzi dębu lub tych, znalezionych niedaleko. 
   Pamiętaj jednak! To miejsce nie należy do ludzi! Nie zostawiaj tu po sobie żadnych "pamiątek" w postaci śmieci. Nie niszcz także tutejszego świata. Jest to dom dla wielu stworzeń, od owadów na gadach kończąc. Nikomu nie byłoby przyjemnie, gdyby ktoś obcy wszedł i zniszczył jego dom, jedyny azyl w którym można poczuć się na prawdę wolnym i bezpiecznym...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze za miastem

Pisanie by Gość on Wto Lip 02, 2013 5:54 pm

Kątem oka dostrzegł próby usunięcia farby przez Paulette. Zignorował to jednak postanawiając oszczędzić dziewczynie stresującej sytuacji. Ledwo się obejrzeli byli już obok wzgórza. Wyłączył silnik i z uśmiechem wyszedł z auta, by otworzyć drzwi od strony kierowcy.- Jesteśmy nawet szybciej niż przypuszczałem... T-to idziemy?- powiedział wahając się i spojrzał na dziewczynę z delikatnym rumieńcem, który pojawił się na jego policzkach. Nadal nie wierzył, że przyjechał z nią akurat tutaj. W głowie panował mu mętlik, a ręce zaczęły się nieznacznie trząść. Próby opanowania się przynosić jakiekolwiek skutki. Stary, co ci? Przecież nigdy się tak nie zachowywałeś! Ogarnij się!!! Odchrząknął nerwowo i uśmiechnął się szerzej chcąc ukryć zdenerwowanie. Przecież nie może okazać słabości, to nie w jego stylu! Szczególnie nie chciał okazać jej przy tej dziewczynie. Czemu? Gdyby on sam to chociaż wiedział...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze za miastem

Pisanie by Gość on Wto Lip 09, 2013 4:37 am

W końcu przestała usilnie próbować usunąć tę przeklętą farbę, mając nadzieje, że chłopak jej nie zauważy. Odetchnęła głęboko i skupiła się na uspokojeniu skołatanego serca. Uśmiechnęła się na widok gentlemeńskiego postępowania ze strony chłopaka i korzystając z jego pomocy wysiadła z auta. Na policzkach czuła zdradziecki rumieniec, ale mimo to nie traciła rezonu i nadal była sobą. Już nie usiłowała stłumić emocji, uznawszy, że lepiej zostawić je w spokoju, bo tak, czy inaczej, w końcu się one ujawnią. - Tak, tak. Chodźmy, chodźmy bo spóźnimy się na "show"~ - posłała mu wesoły uśmiech i zaczęła wspinać się na wzgórze, co równało się dosyć częstym traceniem równowagi, z powodu jej braku lewej ręki, jako równoważnika.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze za miastem

Pisanie by Gość on Wto Lip 30, 2013 8:12 pm

Uśmiechnął się szeroko i ruszył za dziewczyną. Widząc jednak, że często traci równowagę, bez uprzedniego zapytania złapał dziewczynę i usadził sobie na barana z uśmiechem od ucha do ucha. - Trzymaj się mocno- odwrócił do niej głowę i puścił oczko. Po chwili puścił się biegiem na wzgórze i po chwili był już na szczycie. Trzymając dziewczynę mocno bez problemu przeskoczył strumień i zsadził dziewczynę dopiero przy starym dębie.- Jesteśmy chyba w sam raz! Tylko patrzeć a zaczną się najpiękniejsze minuty zachodu. - uśmiechnął się promiennie i spojrzał na dziewczynę. Jego serce nadal nie uspokoiło się w pełni, ale teraz biło już o wiele bardziej harmonijnie. Stanął za Paulette i nawet nie zauważył, kiedy jego ramiona, jakby żyjąc swoim własnym życiem splotły się otaczając dziewczynę.Gdy to zauważył było za późno, teraz znów z rozszalałym sercem, podniesionym ciśnieniem i rumieńcami na policzkach czekał na reakcję dziewczyny. Oczekiwał sprzeciwu, czy może wręcz przeciwnie? Sam nie był pewien...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze za miastem

Pisanie by Gość on Sob Paź 12, 2013 5:01 pm

-Woah!- zaskoczył ją tym gestem. To było.. naaawet słodkie... trochę.. bardzo... Objęła go rączką za szyję i uśmiechając się jak głupek cieszyła, iż nie będzie musiała mozolnie wspinać się na wzgórze. Ale zaraz.. Przecież ona, takie tsun-tsun nie mogła tak od razu dać po sobie poznać, że serduszko biło jej jak oszalałe. Ona nie była romantyczką! ... Znaczy czasem była, ale czasem to czasem! - No.. tylko sobie nie wyobrażaj nie wiadomo czego... Ja ci na to tylko na to pozwalam, bo jestem za leniwa by się wyrwać i iść na nogach! - odparła nabierając znów gburowatego wyglądu. Co jak co, ale Paulette miała zamiar być nieprzystępna tak długo, jak da rade! Kiedy znalazła się na ziemi otrzepała ubranie, gdyż ponieważ niewidzialny kurz. Mimo obietnic, jakie sobie składała, bynajmniej nie zachowała się tsunaderowato, gdy chłopak ją objął... Jakoś no nie mogła.... Ani go zbyć ani nic... Ale komentarza sobie nie odmówiła. - Hmpf... Normalnie to byś już dawno leżał na ziemi, ale mi zimno, więc możesz mnie jeszcze poobejmować. - Ale zdradliwy rumieniec, mówił coś innego... Chociaż nie.. To NA PEWNO było od zimna. Tak.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze za miastem

Pisanie by Gość on Wto Gru 10, 2013 6:29 pm

Uśmiechnął się pod nosem na komentarze dziewczyny, mało brakowało, a nie powstrzymałby parsknięcia śmiechem. -Tak, oczywiście. Czuję się wręcz zaszczycony robiąc za twój grzejnik.- nabrał więcej pewności siebie (jakby do tej pory miał jej zbyt mało, pf) i uśmiechnął się w "firmowy" dla siebie sposób. Skrępowanie, jakie odczuwał na początku opuściło go w znacznym stopniu, do czego w dużej mierze przyczynił się brak bezpośredniego sprzeciwu dziewczyny na to, co robi. Nie puszczał jej nadal i wpatrzył się w zachodzące słońce. - Dobrze, że tak mało osób tutaj przychodzi...- pomyślał na głos niemal tego nie zauważając -Gdyby nie to nie byłoby już tu tak pięknie.- odwrócił wzrok ku dziewczynie. To, jak usprawiedliwiała swoje zachowanie było dla niego zabawne, wręcz zalatywało komizmem. Nie pokazał jednak Paulette, że w jakikolwiek sposób bawi go jej zachowanie.- A ty nie chciałaś tu przyjść czasem po coś? Wydaję mi się, że z jakiegoś powodu zgodziłaś się, żebym cię tu podwiózł. Czyż nie?- nie chciał przerywać tak przyjemnej chwili, ale później sam miałby sobie za złe, że odciągnął dziewczynę od planów. Poza tym pewnie oberwało mu by się za taki występek.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wzgórze za miastem

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Reszta

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach