Zapomniana polana

 :: Las

Go down

Zapomniana polana

Pisanie by Gość on Pią Cze 21, 2013 10:42 am

Znajduje się ona gdzieś wenwątrz lasu. Na samym środku polany znajduje się potężny dąb. Wygląda jak stary, osamotniony człowiek. Jego pokrętne gałęzie wręcz błagalnie wyciagają się w stonę każdej ścieżki.  Prowadzi do niej kilkanaście różnych dziwnych ścieżek. Wiele już zarosło krzakami jeżyn, malin i borówek. Tak właściwie to cała polana jest nimi pokryta. Owoce pięknie prezentują swoje czarne, czerwone czy granatowy barwy. Nie daleko szemże strumyk w którym można myć owoce. Wiele starszych kobiet, które kiedyś zaprowadzone tu przez babki, przychodzą i zrywają owoce. Twierdzą że okres ich zrywania trwa od później wiosny po dzień przed spadnięciem śniegu. Wieć korzystają z tego ile mogą. No poza pażdziernikiem, wtedy zrywają wszystkie poza jeżynami. I wam, moi drodzy radzę nie zrywać jeżyn w czasie października. Chyba że chcecie mieć nad swoją głową kłopoty...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zapomniana polana

Pisanie by Gość on Nie Mar 15, 2015 11:23 pm

Nie mógł powiedzieć, że był w pełni świadom tego gdzie był i jak się tu w ogóle znalazł. Ani - co gorsza - jak długo siedział na środku tej cholernej polanki, raczej durnowato gapiąc się na drzewo. Oczywiście, to nie tak, że Robert nie był przyzwyczajony do tego typu sytuacji. Będąc częścią Szkocji i uczęszczając na wiele biznesowych imprez nie raz nie dwa zdarzyło mu się obudzić w raczej nieznanym miejscu, w conajmniej idiotycznej pozycji, za miernik czasu mając jedynie intensywność bólu karku (gdy nie mógł ruszać głową, okazywało się, że zazwyczaj przespał pół kolejnego dnia). Teraz jednak nie występował ani jeden z tych czynników i Aberdeen czuł się conajmniej głupio - zwłaszcza biorąc pod uwagę, że on siedział na pieńku, na polance Bóg wie gdzie, w dodatku całkowicie ubrany.
Nie takie rzeczy się zdarzały, stwierdził w myślach rozglądajac się dookoła i zastanawiając się, jak daleko od domu zawędrował. Zaraz zdał sobie jednak sprawę, że las bynajmniej nie wygląda na Szkocki (wszystkie lasy wyglądają tak samo, mógłby powiedzieć jakiś ignorant, ale Aberdeen znał okolicę w której mieszkał aż za dobrze). Co gorsza, las w najmniejszym nawet stopniu jak Szkocki się nie zachowywał i nagle Robert zdał sobie sprawę, że po porostu nie czuje się jak u siebie. Przekładając teczkę z ręki do ręki westchnął, nagle przeklinając się, że tym razem nie miał przy sobie nawet nieszczęsnych ciastek. Rozejrzał się raz jeszcze, zastanawiając, w którą stronę w ogóle powinien iść. Oczywiście, z lasami było tak, że w pewnym momencie zawsze się kończyły, oczywistym jednak było, że istniała ta krótsza i ta dłuższa droga.
Jak dobrze, że ubrał wygodne buty.
Instynkt chyba podpowiedział mu (po życiu przez tyle lat nauczył się mu ufać, przeczucia czasem były więcej niż potrzebne), że tam po prawej jest coś, co mogłoby całkiem dobrze udawać ścieżkę. Zanim jednak ruszył, zagwizdał jeszcze na palcach - pól lasu go pewnie usłyszało - i na chwilę spojrzał w górę, jakby czegoś oczekiwał. Gdy jednak nic się nie stało po prostu ruszył, kierując się zasadą, że co ma być to będzie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Zapomniana polana

Pisanie by Dublin on Wto Mar 17, 2015 6:19 pm

Cóż, Cedric był w miasteczku od dłuższego czasu i przywykł już do dziwnego uczucia niewiedzy jak długo jest już tutaj uwięziony. A może nigdy zbytnio się tym nie przejmował? Kto wie, co siedzi w tych irlandzkich głowach, które chyba nie są przyzwyczajone do myślenia. Ale wracając do czasu obecnego, rudzielec ze swoją dzidą włócznią szedł na polankę by akurat sobie poćwiczyć. Czemu nie? Miejsce idealne. Nikogo przynajmniej niechcący nie zabije. Chyba, że wiewiórkę… Szedł spokojnie, kiedy usłyszał głośny gwizd. Dziwne? Kto i po co miałby to robić? Przyśpieszył kroku by jak najszybciej znaleźć się w miejscu skąd dźwięk się rozbiegł. Głupie i ciekawskie. Ale w końcu wyleciał na polankę, a tam… Rudy i jakby znajomy? Dziwne uczucie, że go kojarzy. Ale mniejsza! Człowiek, ktoś ciekawy, rudy!
- Cześć! – zawołał z daleka idąc z szerokim uśmiechem na twarzy. Dziwne, kto przychodzi do lasu z teczką? Ale jakoś… niezbyt mocno go zawartość teczki ciekawiła. Po co za dużo dopytywać? A to, że już dwa razy jakiś demon (ten sam) go zaatakował…co z tego?
avatar
Dublin

Skąd : z Zielonej Wyspy
Male Liczba postów : 5

Powrót do góry Go down

Re: Zapomniana polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 :: Las

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach